Beata Zalot, pastele, Czerwony Klasztor, Słowacja

Brama

(...) W niewielkich formatach autorka zamyka swoje czytanie pejzażu; tego, który ogarnia z okna domu w Gronkowie i miejskich murów, perspektywy wąskich uliczek, łuków bram wprowadzających w podwórza. 

W pejzażach Beaty Zalot niezwykle rzadko pojawiają się ludzie, a jeżeli już - to drobna sylwetka złapana w pułapkę murów, zagubiona w magii koloru i szorstkości faktur, czasem wplątana w przymusowe towarzystwo własnego cienia.

Jest tu rozpoznawalność rzeczy, pewnie i całych kontekstów, ale i ogromnie skądinąd reporterska ciekawość w dochodzeniu, co jest za ta pierwszą warstwą, w szukaniu natury świata.

Jolanta Antecka

strona główna