Podspady
Beata Zalot znana jest przede wszystkim jako dziennikarka związana z Tygodnikiem Podhalańskim. Pisze liczne reportaże, które są portretami interesujących postaci, często twórców ludowych, trochę szalonych i "nawiedzonych" artystów. Podczas swoich bliższych i dalszych wędrówek obserwuje otaczającą naturę, jej bogactwo form, kolory. Lubi prowincjonalne miasteczka żyjące własnym życiem - ciasne uliczki, zaułki, tajemnicze podwórka. Zawsze towarzyszy jej aparat fotograficzny. Zdjęcia są dla niej rodzajem szkicownika, a czasem znakomitym dziełem lub reporterskim faktem. Wielka wrażliwość na sprawy ludzi, urodę i tajemnicę świata stała się naturalną bazą, na której zaczęła budować swoje malarstwo o niepowtarzalnej urodzie. 
Beata, podobnie jak bohaterowie jej licznych reportaży, żyje nieszablonowo. Wielki głód świata, liczne podróże i przygody odciskają ślad na jej twórczości. Natura obdarzyła Beatę licznymi talentami - pisze wiersze, opowiadania, maluje, fotografuje. W swoim tomiku pt. "Przesyłki ciszy" opowiada o swoich uczuciach niezwykle delikatnie, jakby w tonacji nastrojowych, pastelowych barw. Jej działalność malarska wydaje się być naturalną kontynuacją "Przesyłek ciszy". 
Liczne zaułki, greckie uliczki, podhalańskie zagrody, obory, dachy, płoty, podrapane ściany, kamienne łuki, przejścia a ostatnio pejzaże - to powtarzające się ciągle na jej obrazach motywy. Wydawałoby się, że ich oczywistość nie może budzić większych skojarzeń, nic bardziej mylącego. Te proste tematy pomagają Beacie odkrywać tajemnice świata, jego magię i niepowtarzalność. Jednocześnie są miejscem wielkiej pustki i samotności człowieka, ale przede wszystkim są powodem tworzenia rzeczywistości estetycznej. 
Dla Beaty, niezwykle istotną rolę w konstruowaniu obrazu, odgrywa dialog form, linii, kolorów oraz abstrakcyjne pojmowanie rzeczywistości. Dzięki znakomitemu wyczuciu kolorów, umiejętności budowania materii malarskiej oraz stosowaniu zdecydowanej kompozycji o świetnych proporcjach form, nadaje obrazom nowy, niemal abstrakcyjny wymiar estetyczny. Nie rezygnuje przy tym z realnego przedmiotu, który często zostaje bardzo dokładnie określony.
Beata Zalot posługuje się głównie pastelami, techniką pozornie łatwą, a w rzeczywistości trudną i często prowadzącą do nadmiernej estetyzacji. Świetnie rozumie to niebezpieczeństwo, stosując pewną surowość w użyciu tego narzędzia malarskiego. Dlatego jej obrazy, zazwyczaj niewielkich rozmiarów, mają w sobie siłę i energię, która uwalnia je z kategorii wystudiowanej miniatury, czy przeestetyzowanych małych form malarskich. 
Cieszy fakt, że w dzisiejszym świecie artystycznym, zdominowanym przez chwilowe mody, pełnym zdarzeń z pogranicza skandalu, można jeszcze podziwiać malarstwo wywodzące się z dobrej tradycji, w którym zasadniczą rolę odgrywają kolor, kompozycja i wiele innych ważnych cech dobrej sztuki. Beata jeszcze raz pokazuje drogi zwyczajne, na których można odnaleźć własny kamyk i dorzucić go do wielkiego ogrodu sztuki.

Marian Gromada

strona główna