Wiersze zamieszczone w numerze 14 pisma NaGłos (1994)


Piszę coraz gorsze wiersze
zęby mam popsute
i popsute stosunki
z Panem Bogiem
nie mam pieniędzy
na byle co
nie potrafię nic
i nic mi się nie chce
nie rozmawiam już z sobą od roku
od roku od siebie odchodzę
boję się, że na zawsze


***


Nie jestem poetą 
nie jestem kobietą
ani mężczyzną 
chciałabym być trawą 
albo deszczem
przemianą 
nie jestem
nie mogę
nie mogę być tańcem
nie mogę być strumieniem
ani tratwą 
chciałabym tak móc
aż po kres
nie wolno mi chcieć
nie jestem dzieckiem 
mam lata
choć nie wierzę w czas 
mam obowiązki
choć i tak nie zdołam
mam katar
choć to nie jest śmierć


***



Światło zamknęło oczy 
pościel drży ze wstydu przed nami 
twoja ręka chce ją uspokoić 
kredens zamknął drzwi
stary niewyrozumiały 
i butelka prosi by ją pić 
czeka na pragnienie 
za oknem taki mały świat 
tylko domy ulice góry
ludzi mała nieskończoność 
książek trochę 
a tu wielcy my 
w swoim kosmosie pieszczot 
dusimy wstyd


***


A moja samotność znowu siedzi naprzeciwko 
wypija już trzecią wystygłą herbatę 
pomaga obgryźć ostatni paznokieć 
i mówi
jeżeli wstydzisz się mówić do siebie 
mów do mnie


***


A liście ufne, bo częścią drzewa są 
spadają myśląc, że to spacer 
a to już śmierć


strona główna