Beata Zalot "Przesyłki ciszy"

 Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1998


W moim ogrodzie 
rośnie dla mnie trumna
ma jeszcze milion 
zielonych liści
i nadzieję jak ja
że to jeszcze nie jutro


***


W marcowym słońcu
swoje kości wygrzewa
rzeka
ryby łaskoczą ja życiem
ludzkim zapachem nęci wiatr
o swoich sprawach
przez sen
mamroczą drzewa
wszyscy mówią, że
rzeka płynie
a to na jej brzuchu 
przemienia się świat


***


Trzy lipy

Ta od prawej
Chce narodzić się jeszcze raz 
jako flet

jej sąsiadka
chce być wyrzeźbioną w drewnie
Matką Boską

obraz stosu
gnijących desek
śni się trzeciej

rano łapczywie wypija
trawie rosę
i na śmierć się przeraża


***


Na moim ciele - mapie pocałunków
jeszcze tyle nie odkrytych miejsc
a ty znikasz
nie zgaszone pragnienie - chłodny wiersz
lepiej zimą nie wracaj


***


A mojego kota to nie obchodzi
medytuje godzinami w ogrodzie
zabija tylko tyle, by przeżyć
najpiękniejszy każdy dzień


***


Na skraju ogrodu
w strumieniu
Bóg przemywał wczoraj twarz
potem długo patrzył na skulonego jeża
w drewnianym płocie
dostrzegł znak krzyża
zdziwił się jagodom
ich smak wydał mu się wyjątkowo cierpki

A może to nie był Bóg
tylko załamane w wodzie światło


strona główna