W Nowym Targu siedział Lenin

Dla Lenina przyjeżdżały do Nowego Targu liczne wycieczki, nawet z zagranicy. Wśród młodych rozwiązłych nowotarżan istniała ponoć "moda", by za cenę "jabcoka" spędzić kilka upojnych chwil na więziennej pryczy, na której spał rewolucjonista. Dziś nikt już nie pamięta, że

W Nowym Targu siedział Lenin

Udostępniana kiedyś turystom cela Lenina przy ul. Harcerskiej dziś służy jako magazyn w Młodzieżowym Domu Kultury. Jest w niej piec ceramiczny i półki, wypełnione pracami dzieci.
Wyposażenie z cennymi za komuny eksponatami odnaleźliśmy z kolei w magazynach Muzeum Podhalańskiego przy ul. Sobieskiego. Pani Joanna Voit pokazuje łóżko, drewniany stół i pojemnik na fekalia. "Tu, na tej pryczy, wódz rewolucji spał, a do tego metalowego pojemnika załatwiał swoje fizjologiczne potrzeby"- tak zapewne opowiadał przewodnik odwiedzającym celę, a ci z namaszczeniem musieli dotykać przedmiotów, związanych z wodzem. Tak przynajmniej wspominał nieżyjący już ceramik Jan Reczkowski, który pracował w Domu Harcerza. Z największym nabożeństwem traktowali to miejsce turyści ze Związku Radzieckiego.
- Najprawdopodobniej te przedmioty nie miały nic wspólnego z Leninem - łóżko wzięto po prostu z którejś celi, stół chyba jest z późniejszego okresu - twierdzi Joanna Voit z Muzeum Podhalańskiego. Po słynnym więźniu pozostały też tablice z fotokopiami różnych dokumentów, między innymi z wpisem z rejestru więziennego z 1914 roku: "8 VIII, 11 g. rano. W. Ulianow urodzony w Rosji, lat 44, wyznania prawosławnego, emigrant rosyjski. 91 koron 99 halerzy, czarny zegarek, nożyk". 
W magazynie Muzeum jest też tablica, która na ścianie Domu Harcerza (dziś Młodzieżowego Domu Kultury) upamiętniała pobyt słynnego rewolucjonisty w nowotarskim więzieniu. Pozostał na niej biały ślad. To olejna farba, którą ktoś oblał tablicę w latach 80. Tak skutecznie, że nie udało się już jej zmyć.
Zanim został wodzem
Lenin spędził w nowotarskim więzieniu 12 dni i 11 nocy. W sierpniu 1914 roku, gdy Austro-Węgry znalazły się w stanie wojny z Rosją, Lenin przebywał w Białym Dunajcu. Mieszkał w domu Teresy Skupień. Był to już jego drugi pobyt na Podhalu. Późniejszy wódz rewolucji został posądzony o szpiegostwo na rzecz rządu carskiego. Żandarm odwiedził go w jego mieszkaniu 7 sierpnia. Dokonał rewizji, oznajmił, że został zadenuncjowany, właściwie powinien go aresztować, ale że pociąg do Nowego Targu w tym dniu już nie kursował, kazał mu się stawić na stacji o godz. 6 rano następnego dnia. Tak też się stało. 8 sierpnia, po przesłuchaniu dokonanym przez Kazimierza Głowińskiego, Lenin trafił do celi numer 5 w nowotarskim areszcie. Dzielił ją z chłopami, którzy dostali wyroki za niepłacenie podatków. "Zawsze spokojny i opanowany, "nowy" szybko zjednał sobie zaufanie i szacunek współwięźniów (…), służył radą i pomocą współtowarzyszom niedoli. Pisał im podania do władz, udzielał porad prawnych, uczył wreszcie właściwego zachowania się w śledztwie" - można dowiedzieć się o pobycie Lenina w nowotarskim więzieniu z książki Wiesława Głębockiego "Polscy przyjaciele Lenina".
Choć nikt jeszcze nie przewidział w osobie skromnego literata późniejszego wodza rewolucji - w jego obronie wystąpił między innymi Władysław Orkan, Jan Kasprowicz, dr Andrzej Chramiec. Dzięki licznym protestom Lenin spędził w areszcie tylko 12 dni. Po wyjściu na wolność, już 26 sierpnia wyjechał z Podhala. Odbył jeszcze krótki postój w Krakowie, a następnie udał się do Szwajcarii.
Kto zwiedza celę Lenina, ten jest świnia
Pod koniec 1948 roku - w 70. rocznicę urodzin Stalina w Domu Harcerza otworzono miejsce kultu - celę, w której miał być więziony późniejszy wódz rewolucji, a przed budynkiem pojawiła się tablica: "W tym budynku w dawnym więzieniu w celi nr 5 osadzony był przez władze austriackie od 8 do 19 sierpnia 1914 roku wódz rewolucji proletariackiej - W.I. Lenin". Odtąd delegacje podhalańskich szkół i zakładów składały tam wiązanki kwiatów, pod tablicą odbywały się akademie, harcerze pełnili warty, a wycieczki z kraju i z zagranicy (zaprzyjaźnionych krajów socjalistycznych) z nabożeństwem zwiedzały celę. Oprócz odwiedzin Nowego Targu, kolejnym obowiązkiem była wizyta w Białym Dunajcu i w Poroninie pod pomnikiem Lenina (który dziś jest ozdobą Muzeum Socrealizmu w Kozłówce). 
"Każdy taki, co zwiedza celę Lenina, ten jest świnia" - kartony i kartki takiej i podobnej treści podrzucano pod Dom Harcerza systematycznie. Dlatego budynek był pod szczególną opieką milicji, a pracownicy Domu Harcerza każdy dzień zaczynali od obchodu i uprzątnięcia napisów tego typu.
W latach 70. była i jeszcze jedna moda wśród nowotarżan. Ponoć za butelkę "jabcoka" u woźnego Domu Harcerza można było sobie wynająć leninowską pryczę "na godziny". Chętnych par nie brakowało, szczególnie, kiedy w pobliskim "Tunelu" na Rynku odbywały się dansingi. 
W 1988 roku tylko w ciągu 3 miesięcy z powodu wulgarnych napisów trzeba było aż 20 razy malować ścianę wokół tablicy, upamiętniającej pobyt Lenina w Nowym Targu. Dlatego ówczesny dyrektor "Domu Harcerza" - Marcin Ozorowski wiosną 1989 roku wystąpił do władz z prośbą o demontaż celi i słynnej tablicy. Tak też się stało. Od tego czasu pomieszczenie służy jako magazyn.
Obecną panią dyrektor Młodzieżowego Domu Kultury martwi zainteresowanie celą Lenina. Na głowie ma sprawy dydaktyczne, pomieszczeń przydałoby się więcej, a tu ostatnio miała telefon od starostwa, żeby może na nowo udostępnić celę zwiedzającym. - Nikt poza dziennikarzami nie interesuje się tą celą. Nigdy żaden turysta o nią nie pytał, zresztą nie było w niej nic autentycznego. Nie wiadomo nawet, czy to akurat w tej celi więziony był Lenin - przekonuje.


Beata Zalot, Tygodnik Podhalański

strona główna