Potomkowie zbójników


Z Murzasichla pochodził zbójnik Łukaszczyk. W okolicach Gubałówki królował Wojtek Mateja, na Olczy - Wojtek Gał, w Białce Tatrzańskiej - Wajda. Dzielscy pochodzili z Działu. Potomkowie zbójników to przeważnie mężczyźni rośli, odważni i sprawni.
Na zbójnicką ścieżkę wchodzili najczęściej górale, którzy musieli kryć się przed wymiarem sprawiedliwości. Innych ciągnęło w góry umiłowanie ślebody, niezależność, niechęć do pańszczyzny, jeszcze innych po prostu bieda. Byli wśród nich zwykli bandyci, ale byli i tacy, którzy ściśle przestrzegali honorowego kodeksu.. 
„Zbójnikowi" powierzyli mieszkańcy Murzasichla rządy w swojej wsi. Stanisław Łukszczyk przydomek „Zbójnik" jest sołtysem. Ludzie żartują, że jak przystało na honorowego zbójnika jest sprawiedliwy, o interes swojej wsi potrafi zadbać. 
-W Murzasichlu na 129 numerów domów ze 40 to Łukaszczyki. Rozróżniało się nas po przydomku - jest Łukaszczyk Murarz, Lokaj, Kowal, Szczerbaty, a my mamy przydomek Zbójnik". To po pradziadku, który za zbójowanie trafił do więzienia w Wiśniczu. Jak wrócił nadali mu przydomek Zbójnik - opowiada sołtys. -Dużo o nim nie wiem. Chodził na Węgry, bo tam było bogactwo - mówi.
Więcej o przodku zbójniku z Murzasichla potrafi dzięki opowieściom swojego dziadka opowiedzieć 78-letni Franciszek Świder „Zbójnik" z Białego Dunajca. -W jego bandzie były chłopy z Murzasichla, Kościeliska, Bukowiny. Napadali na słowackie i węgierskie dwory. W końcu pradziadek trafił do więzienia w Wiśniczu. Tam chorował. Wrócił potem do Murzasichla i zajął się gospodarką. Umarł w domu . Był taki wytrzymały, że choć smażyli go w gorącym smalcu, żeby oddał pieniądze, to się nie ugiął - mówi Franciszek Świder.

Facet z charakterem

Jak przystało na potomka zbójnika Stanisław Łukaszczyk „Zbójnik" to rosły, dobrze zbudowany góral. Jego zdaniem prawdziwy zbójnik to był człowiek odważny, honorowy, silny. -To musiał być twardziel, taki facet z charakterem. Żeby przejść w tamtych czasach góry - w kierpcach, suknianych portkach, potem nakraść i jeszcze z łupem na plecach wrócić to trzeba było mieć kondycję i charakter. Nie było szlaków turystycznych, sprzętu takiego jak dziś - mówi. -To chyba zbójnicka krew powoduje, że wszyscy w naszym rodzie są sprawni, uparci w tym co robią - mówi. Dzięki sprawności i upartości w dążeniu do wyznaczonego celu Stanisławowi Łukaszczykowi udawało się osiągać tak dobre wyniki w sporcie. Pięciokrotnie uczestniczył w biathlonowych mistrzostwach świata (dwukrotnie powrócił z nich z medalem). Przez 17 lat był ratownikiem GOPR-u. Sołtysuje w Murzasichlu od trzech kadencji.

Pensjonat „Zbójnik"

Kuzyn Stanisława, Marian Łukaszczyk z zamiłowania jest bacą. Ma w Bieszczadach 49 hektarów ziemi. Wypasa 500 owiec, w czasach lepszych dla owczarstwa jego stado było dwukrotnie większe. Jest też właścicielem olbrzymiego Pensjonatu „Zbójnik", który może pomieścić 100 osób. Wynajmem pokoi dla gości zajmuje się żona. Marian Łukszczyk mieszka na placu, który należał kiedyś do przodka zbójnika. -Jak rozbieraliśmy starą chałpę, to nie znaleźliśmy żadnych skarbów. Nie liczyliśmy, że coś znajdziemy. Została nam po nim upartość i zawziętość, a to ważniejsze niż dutki - przekonuje strzygąc owcę. 
- Ostatni prawdziwi panowie wyginęli za komuny. Dziś nie ma już panów, to łupimy ceprów - żartuje. -Ale dużo nie łupimy, w Sylwestra na przykład była w naszym pensjonacie jedna z najniższych cen - dodaje szybko. Synowie nie przejmą po ojcu ani bacówki w Bieszczadach ani pensjonatu. Starszy syn Daniel jest już na IV roku Politechniki Krakowskiej, młodszy Piotr rozpoczął edukację na Akademii Górniczo-Hutniczej. Przejmą na pewno przydomek.

Niepokorny Dzielski

Zbójecka krew płynie także w żyłach posła i wójta z Czarnego Dunajca, Kazimierza Dzielskiego. -Moi przodkowie byli niepokornymi ludźmi. Zbójowali po madziarskiej stronie. Potem się jednak uspokoili i zrobili dużo dobrego dla Ojczyzny. Ginęli w obronie sprawy polskiej, oddali całe swoje majątki na rzecz Powstania Chochołowskiego, pomagali przy budowach kościołów - opowiada parlamentarzysta z Czarnego Dunajca. O swoich zbójeckich cechach mówi jednak niechętnie. 
Jak można przeczytać „W siąpawicach dziejowych" Adama Pacha Grzegorz Dzielski oraz jego dwaj synowie - Satanik i Nowaczyk byli znani na Podhalu ze swojego zbójowania (XVII wiek). Grzegorz Dzielski (nazwany wielkim hetmanem zbójnickim) zasłynął jako przywódca podczas pospolitego ruszenia górali przeciwko nowotarskiemu staroście Komorowskiemu. Dzielscy napadali na sługi dworskie, na swoim koncie mięli zrównanie nowotarskiego dworu z ziemią, z drugiej jednak strony zasłynęli też jako patrioci i darczyńcy.

Niespokojne Karpaty

„Zbójnictwo, nierozerwalnie związane z dziejami i kulturą Karpat, było jedną z form ruchów chłopskich, charakterystyczna wyłącznie dla terenów górskich(...). Początki zbójnictwa sięgają XVI wieku, a jego zmierzch to dopiero schyłek XIX wieku - pisze Urszula Janicka Krzywda w swojej książce „Poczet harnasi karpackich". Zbójnickie kampanie skupiały obok mieszkańców wsi podkarpackich zbiegłych przestępców różnych stanów, wszystkich, którzy weszli w konflikt z prawem, a także ludzi nie mogących znaleźć dla siebie miejsca w ciasnych ramach społecznych. Bywali więc członkami zbójnickich towarzystw obok pasterza owiec syn zamożnego gazdy, niedoszły kleryk, rzemieślnik, dezerter, student. Jedni szukali tam schronienia przed wymiarem sprawiedliwości, inni zysku, zemsty, swobodnego życia. Przeważnie jednak zbójnicy rekrutowali się z ludności góralskiej, dla której, obok wspomnianych wyżej przyczyn, zbójnictwo było kontynuacją tradycji kulturowych wolnych wołoskich pasterzy, głównego żywiołu osadniczego tych terenów".
Zbójnicy organizowali się w grupy liczące od kilku do kilkudziesięciu osób. Na ich czele stał przywódca zwany harnasiem. Uzbrojeni w ciupagi, pistolety bądź noże napadali na podróżnych, bogate gospodarstwa, karczmy, szałasy pasterskie, czasem także na dwory a nawet kościoły. Wolny czas umilali sobie na biesiadach w karczmach, hulankach przy ognisku. W legendach zbójnictwo przetrwało jako godne mężczyzny zajęcie, różniące się od zwykłego bandytyzmu. Zbójnicy - jako ludzie odważni, silni, przede wszystkim jednak wolni i niezależni. Legendy przemilczają natomiast ciemne strony zbójnickich biografii. 
Dziś zbójnictwo kojarzy się przede wszystkim z postacią legendarnego Janosika, któremu w legendach przypisuje się nadludzkie cechy, bohaterskie wyczyny. Faktycznie Janosik czyli Juraj Janosik żył w latach 1688-1713. Pochodzil z Dolnej Orawy. Przed sądem w Liptowskim św. Mikulaszu stanął już dwa lata po wejściu na zbójnicką ścieżkę. Zginął powieszony na haku za żebro.

Beata Zalot, Tygodnik Podhalański

strona główna